Wydarzenia - rozwinięcie: Spotkanie formacyjne w wigilię Uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP i Msza święta z liturgii samej Uroczystości, 7.XII.2025
Nasze spotkanie formacyjne zostało oparte na kolejnym temacie z cyklu „Rozumienie sakramentów w świetle posoborowej pneumatologii”. Tym razem zajęliśmy się szczegółowo tematem sakramentów jako osobowym spotkaniem z Bogiem w odniesieniu do całej Trójcy Świętej i Jej wewnętrznego życia, które jest „Prawzorem sakramentalnego spotkania”. Mogliśmy się dowiedzieć, w jaki sposób relacja Osób w Trójcy Świętej przez perychorezę - przenikanie się wzajemne, całkowite oddanie się sobie, należenie do siebie, zamieszkiwanie w sobie jednocześnie pozwalają zachować ich różnorodność, odmienność i przestrzeń do odnalezienia siebie, swojej tożsamości w osobowym centrum innej osoby. To ma fundamentalne znaczenie dla rozumienia sakramentów, które zakładają uczynienie w człowieku przestrzeni dla stałej obecności Boga, w której Bóg oddaje nam siebie, a my oddajemy się Bogu w miłości! W sakramentach uwypukla się charakter osobowy bytu człowieka, wyraża się jego osobowa wolność i tożsamość na wieczność. Człowiek przez to odkrywa, kim naprawdę jest! Była to kolejna konferencja, uświadamiająca nam, że sakramenty nie są jakąś konkretną urzeczowioną formą udzielania zbawczej materii i nie wynikają w pierwszej kolejności z odniesienia się natury do łaski czy ciała do ducha. Przez sakramenty realizuje się przede wszystkim osobowe życie człowieka z Bogiem Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym.
Po tym interesującym dla wszystkich przedłożeniu przyszedł czas na obiad i pyszny deser, w czasie to którego dzieliliśmy się pierwszymi refleksjami po konferencji. Dało się odczuć poruszenie tematem, a szczególnie takim ujęciem sakramentalnej rzeczywistości, w której Bóg przenika nas swoją Osobą (osobami w Trójcy Świętej) na wzór swojego trynitarnego życia, powodując, że my stajemy się sobą, bo odkrywamy swoją prawdziwą tożsamość w Bogu.
Wieczorem udaliśmy się na Mszę świętą z liturgią z Uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP. Intencją Mszy świętej byli nasi grudniowi jubilaci ? Ania i Jędrek. Prosiliśmy, aby Chrystus pociągał ich Bożą miłością do siebie i rodzili się dla Chrystusa. Niepokalane Poczęcie Maryi jest dla Kościoła wydarzeniem szczególnego prymatu Bożego działania i Jego łaski wobec stworzonego świata. Wyraziło się ono w uprzedzającym zachowaniu Maryi wolną od skażenia grzechem pierworodnym. Randze tej uroczystości daliśmy wyraz w naszym dzieleniu się słowem w czasie Eucharystii i uwielbialiśmy Boga w Najświętszej Dziewicy. Jest Ona przez tę szczególną łaskę skutecznie pomagającą nam w drodze wiary Orędowniczką i Wspomożycielką. Odnosi się to do walki duchowej człowieka z szatanem, grzechem i własną pożądliwością. Chwała Panu!
ks. Andrzej
Słowa, które znajdują się w środku dzisiejszej Ewangelii, wydają mi się bardzo dzisiaj popularne i chyba wszyscy z nimi się spotkaliśmy, oczywiście trochę w innym znaczeniu: Maryja rzekła do anioła „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” (Łk 1, 34). Oczywiście chcemy to widzieć w przenośnym znaczeniu. Jak to się stanie, skoro dzieje się w moim życiu tak, jak się dzieje? Albo jak to jest możliwe, że Pan Bóg mógłby coś takiego dla nas uczynić? Tych pytań, które są w naszych sercach, jest tak wiele, odnośnie problemów, które przeżywamy w danej chwili, które są obecne w życiu rodziny, w różnych innych sytuacjach. I to pytanie jest takie bardzo dzisiaj aktualne, chyba wśród wierzących? Może też trochę jest podszeptem złego, który ciągle próbuje jakby sprawdzać naszą ufność do Pana Boga. I pojawia się odpowiedź: „Dla Boga, nie ma nic niemożliwego”. Kiedy spojrzymy z perspektywy Bożej, mając to zapewnienie, że Bóg jest wszechmogący, nie ma dla Niego nic niemożliwego, wtedy wola Boża jest łatwa do przyjęcia, do wypełnienia. Oby zawsze nasza odpowiedź była taka jak Maryi: „Oto ja, służebnica Pańska - Ecce ancilla Domini”. Myślę, że to jest bardzo dzisiaj trudne, dlatego że nasze podejście logiczne, rozumowe do niektórych spraw jakby próbuje zawładnąć nami. Ale kiedy spojrzymy właśnie w duchu wiary, wszystko jest możliwe. Amen.
Mariusz
Przychodzi mi tylko taka zasadnicza refleksja, która mi towarzyszy. Mianowicie, że Maryja faktycznie jest nową Ewą i Pan Bóg znalazł taką Niewiastę, którą ze swojej woli, uprzedzająco wyjął spod panowania grzechu pierworodnego. Nie odczuwała skutków grzechu pierworodnego, ale przecież Maryja miała wolną wolę. Mogła wybrać to, co dyktowała jej wolność. To nie determinowało w żaden sposób wyborów czy świętości Maryi. Ona po prostu wybrała świętość, wybrała taką drogę. Bóg przedstawia nam propozycję życia, ale wyboru musimy dokonać my. On nam daje powołanie, „jesteśmy powołani od wieków zamysłem Bożej opatrzności”, jak mówi list do Efezjan, natomiast my musimy na to wezwanie odpowiedzieć. Maryja jest nową Ewą, dlatego że ta stara Ewa, mając do wyboru miłość Bożą albo miłość własną, wybrała miłość własną. Przejęła od Pana Boga stery swojego życia. Ona powiedziała: „My będziemy decydowali o naszym życiu, to my będziemy je kontrolowali”, czyli wybrała miłość własną. Natomiast Maryja wybrała miłość Bożą. Po prostu powiedziała: „Wybieram Boga. Nie wybieram miłości własnej, tylko wybieram Boga. Zgadzam się być służebnicą Boga. Zgadzam się na to, że Jezus w taki sposób się pocznie. Zgadzam się oddać moje życie.", bo takiego dokonała wyboru i taki jest sens tej Uroczystości Niepokalanego Poczęcia. Mówi nam o tym, że człowiek jest przez Boga wybrany do świętości, ale on musi ten wybór ze swojej strony potwierdzić swoim życiem. Musi go nieustannie dokonywać. Maryja powiedziała fiat i jest to po prostu dla nas taki wzór. Jednocześnie też Maryja jest naszą Matką, czyli Ona jest naszą Przewodniczką, inspiracją, żebyśmy też dokonywali w życiu wyborów nie według miłości własnej, tylko żebyśmy dokonywali wyborów zgodnie z Miłością Bożą, czyli żebyśmy wybrali Boga, żebyśmy wybrali to, co służy woli Bożej. I to jest droga świętości. Ktoś może pytać, co to jest ta droga świętości? Jest to droga wyboru Boga. Po prostu wybieramy Boga. Nie wybieramy siebie w pierwszej kolejności. To nie ogranicza naszej wolności, tylko ta droga dopiero ukazuje całe jej znaczenie, sens. Ona dopiero odsłania tę wolność w człowieku. Wtedy człowiek staje się wolny, kiedy wybiera wolę Boga. Natomiast kiedy wybiera miłość własną, to staje się niewolnikiem tej miłości własnej i tego świata. Amen.
Kasia
Dzisiaj tak rozważałam, że Maryja jest pełna łaski. W związku z tym jak ważna jest łaska Boża w naszym życiu, że to jest podstawa. Podstawa wszystkiego. Z kolei wracałam do modlitwy świętego Ignacego „Zabierz Panie i przyjmij całą wolność moją”, która się kończy słowami „Daj mi jedynie miłość Twoją i łaskę, albowiem to mi wystarczy”. I rzeczywiście miłość Boża i Jego łaska są fundamentem życia. Tak to odczuwam. Ale oczywiście co robić, żeby przyjmować łaskę Bożą, żeby być zdolnym do przyjmowania jej coraz więcej? Tu z kolei też mi się przypominało wezwanie do naśladowania cnót Maryi, małymi kroczkami, żeby wchodzić tam, gdzie można, gdzie człowiek da radę, w postawę wewnętrzną Maryi, ponieważ Ona jest rzeczywiście Przewodniczką. Jest Nauczycielką i wskazuje prostą drogę, jak współpracować z łaską Bożą. Chwała Panu.
Ania
Mogę powiedzieć, że właśnie wybór Boga, wybór Jego miłości, wybór Jezusa, to jest dla mnie po prostu ten największy dar. Wtedy mnie Jezus uwalnia, o czym Mariusz powiedział, spod władzy miłości własnej, która prowadzi do tego, że się staję niewolnikiem swoich różnych emocji, pożądliwości, jakichś swoich pomysłów i wtedy czuję ten ciężar. Natomiast jeśli wybieram służbę Bogu, jak Maryja, Służebnica Pana? Ona zadaje pytania. Przecież nie jest tak, że już będzie wszystko rozumiała „zaraz, natychmiast”, tylko szuka odpowiedzi. I to jest najważniejsze, że Pan Bóg tę odpowiedź daje, wyjaśnia wszystko. Jego łaska po prostu uwalnia ze wszystkich tych więzów, których jest mnóstwo we mnie samej. Postawa Maryi po prostu pokazuje, czym naprawdę jest wolność i czym naprawdę jest szczęście. Że tej łaski Bożej po prostu potrzebuję, ale ja muszę tę łaskę Bożą wybrać. I chwała Panu, że w moim życiu pozwolił mi się otworzyć na Jego łaskę, na wejście na tę drogę, żeby życie było nowe. Teraz w Adwencie po prostu oczekuję też tego, że odnowi się we mnie to, co jest naprawdę zamysłem Bożym co do mojej osoby. Chwała Panu.
Zbyszek
Ja taką naukę wyniosłem z tego dialogu. Jest to dialog Boga z Oblubienicą. Proszę zwrócić uwagę z jaką czułością Bóg pyta każdego i pyta Maryję. Wie, że Ona jest Służebnicą Pańską od urodzenia praktycznie. Bóg właśnie nie chce pogwałcić naszej woli, którą nam dał. To jest taki wzór modlitwy, kiedy przychodzi Anioł do nas i kiedy przychodzi Bóg z pytaniem. Wszystko jedno o co. Zwykle pyta: „Czy jesteś Mój?”, żeby się właśnie zrodziło w nas to pragnienie Jezusa. Oczywiście Anioł Jej wszystko wyjaśnia i tak Bóg każdemu wyjaśnia, jeżeli mamy jakiekolwiek pytania. Fiat Maryi jest odpowiedzią miłości na Miłość. Chwała Panu!
Jędrek
Kiedy zastanawiałem się nad różnicą między Maryją a Ewą, bo przecież obie były wolne od grzechu pierworodnego, a zachowały się w zupełnie odwrotny sposób, doszedłem do wniosku, że jedną z przyczyn, że Maryja wybrała miłość Bożą, a Ewa wybrała miłość własną, było między innymi życie w Narodzie Wybranym, społeczności, która kształtuje człowieka do życia z Bogiem. Czyli to środowisko, które kieruje ku Bogu, uczy dokonywać dobrych wyborów, zgodnych z wolą Bożą, jest równie ważne, jak samo posiadanie tej niezmąconej relacji z Panem Bogiem. Chwała Panu.
Krzysiek
Z mojej strony najważniejsze, co widzę, to jest pokora wobec Boga. Maryja, owszem, pyta „Jak to się stanie?”, bo nie wie, jak to się stanie, ale zgadza się. Zgadza się, nie wiedząc właściwie, jak ta przyszłość będzie wyglądała. Ale ponieważ poprzez Anioła mówi do niej Bóg, więc ma to zaufanie i z pokorą zgadza się z Jego propozycją. Chwała Panu!
|